wtorek, 1 października 2013

powrót na salony czyt. studia i tag ;)

Chyba wreszcie nadchodzi czas zmian i to tych pozytywnych...hmmm...czyżby dlatego że  w końcu wzięłam sobie do serca słowa, pewnej ważnej dla mnie osoby, że nic samo się nie zrobi? a ja właśnie chyba na to liczyłam przez długi czas...jak widać bezskutecznie...ale teraz będzie inaczej, dam trochę z siebie a nawet dużo jeśli tylko  zaprowadzi mnie tam gdzie poczuje to na co tak długo czekam: radość, wolność i prawdziwe a nie pozorne poczucie kontroli nad własnym życiem :)
A teraz...teraz czeka mnie kolejny rok studiów, proszę żeby mój chory perfekcjonizm znów mi nie przysłonił oczu  (brak życia towarzyskiego poprzez bywanie na dokładnie wszystkich wykładach nawet tych zbędnych)....
Wszystkim studentom rozpoczynającym pierwszy bądź kolejny rok życzę powodzenia! ;)



2 jajca od wiejskich kurek z kiełkami lucerny, pomidorek,ogórek, cukinia, domowe ogórki kiszone,awokado z domową bułeczką owsianą z sezamem




dziękuje bardzo za zaproszenie do zabawy Pam i Owsianej MG ;)


pytania od Pam:



1.Wolisz dodatek słodkiego w daniach wytrawnych, czy wytrawnego w słodkich?
Zdecydowanie słodkiego w daniach wytrawnych gdyż bardzo mało jadam dań słodkich.
2.Jest piosenka, która wyjątkowo cię denerwuje? Jaka?
Jest ;)               
3.Masz zimne dłonie i stopy?
Zdecydowanie to mój znak rozpoznawczy ;P ale tylko na przełomie jesieni i zimy.
4.Jaki był twój pierwszy całkowicie wykonany przez siebie posiłek?
Pewnie jakieś kanapki ;)
5.Korzystasz z książek kucharskich?
Nie.
6,Potrafisz poznać po ludziach kiedy kłamią?
Bardzo często umiem wyczuć kiedy coś kręcą.
7.Bez czego nie wyobrażasz sobie życia?
Bez rodziców i tlenu of course ;P
8.Kiedy ostatnio spędziłaś cały dzień w domu?
Tydzień temu całą sobotę i niedzielę przesiedziałam z rodzicami w domu-pierwsze takie dni od nie pamiętnych czasów: ;)
9.Jaki film znasz na pamięć, a mimo tego często go oglądasz?
„Pamiętnik”
10.Wolisz gumę (do żucia) miętową, czy owocową?
Zawsze muszę mieć i miętową i truskawkową ;P
11.Co gorsze: uczucie zimna czy głodu?
Zdecydowanie głodu.


i od Owsianej:



1.Jaka jest Twoja ulubiona wersja śniadania na jesienne poranki?
Zdecydowanie kanapki- zwykle jedna na słodko, druga na wytrawnie ;)
2.Czy wprowadzasz do swojego menu słodycze bez wyrzutów sumienia?
Od dłuższego czasu nie jadam słodyczy, no oprócz imprez :P
3.Co sądzisz o programach muzycznych typu The Voice, X Factor?
Zdarza mi się oglądać Mam talent – tak dla odmóżdżenia ;)
4.Czego nie może zabraknąć w Twojej lodówce?
Łososia wędzonego, ricotty, jajek.
5.Najbardziej znienawidzony owoc i warzywo ?
Owoce lubię wszystkie a  z warzyw to bakłażan.
6.Ulubiona piosenka?
Brak.
7.Jaką cechę w sobie najbardziej lubisz ?
Upór, tj. dążenie po trupach do celu :D
8.Czy patrzysz na kalorię w swoim codziennym żywieniu ?
Bardziej na zawartość B/T/W
9.Zima? Wiosna? Lato ? Jesień? - która pora roku jest dla Ciebie odpowiednia i dlaczego ?
Lato i wiosna <3 – bo jest słońce, jest ciepło, są moje urodziny i wakacje :P
10.Skuteczny patent na podryw?
Jeszcze takiego nie opatęentowałam ;)
11.Czy jest coś / ktoś czego / kogo panicznie się boisz?
Boje się samotności i braku poczucia szczęścia, radości.
12.Do kogo najczęściej się zwracasz gdy masz problem?
Do taty i cioci (siostry mamy)
13.Obiad na słodko czy wytrawnie?
Na wytrwanie, nie najem się słodkim.
14.Ulubiona wersja kolacji ?
Jajka/tuńczyk wsw/ łosoś wędzony/twaróg +góra warzyw + grzanki
15.Wolisz domowe posiedzenia z przyjaciółmi czy szalone wypady w głąb życia towarzyskiego ?
Zależy od dnia, jedno i drugie jest potrzebne ;)


piątek, 27 września 2013

chyba się poświęcę dla tego smaku i zacznę hodować kury <3

Jak można się domyślić na śniadanie  jajecznica w ramach blogowej akcji- jemy jajecznicę z okazji powrotu Ashtray do blogowej sekty xD


jajecznica na masełku z czerwoną cebulką, cukinią,awokado, koperkiem i tymiankiem, pomidorek;kanapka z sałatą i pieczonym kurczakiem

poniedziałek, 16 września 2013

 W powietrzu unosi się zapach suchych różnokolorowych liści, włosy rozwiewa jesienny jeszcze ciepły wiatr a ja coraz częściej spędzam  wieczory pod kocykiem, w grubych skarpetach i z gorącym  kubkiem herbaty...to znak że nie ubłagalnie zbliża się jesień, czyli dla mnie czas kiedy upływają ze mnie ostatki pozytywnej wakacyjnej energii, tracę chęć do działania i coraz częściej przystaje by oddać się głębokiej, czasami wręcz niepotrzebnej refleksji...
Dobra ale póki co 2 tygodnie praktyk za mną i jeszcze 2 tyg wakacji przede mną, którymi musze się w pełni nacieszyć, tak więc błogie lenistwo-witaj!, muszę się tym nacieszyć bo wizja planu zajęć na ten rok jest co najmniej przerażająca, bo jak inaczej określić konieczność przebywania na uczelni od 8 do 20: 45 ?  <3



jajka na miękko z sola podane na roszponce,kalarepa i rzodkiewka: 2 kromki żytniego z ziarnami słonecznika

środa, 4 września 2013

praktyki pochłaniają 3/4  mojego czasu,a 1/4 przeznaczam na dobiegające końca wakacje zatem musicie wybaczyć mi moje zaniedbywanie bloga i odpowiadania na tagi z dość dużym opóźnieniem... dobra tyle zbędnego gadania, teraz trochę o mnie i z powrotem wracam do swoich bardziej przyziemnych spraw czyli zmaganie się z bólem związanym z próbująca wyrosnąc ósemką, dla któreja moja szczęka nie jest wystarczająco duża tak więc w piątek czeka mnie chirurgiczne usunięcie, a od soboty dieta płynna -nie ukrywam boje się tego zabiegu cholernie;(
ale póki co dziś pierwszy trening personalny;)

Moje standardowe kanapeczki, cóż ja poradzę na to że pokochałam ten chleb od pierwszego zapachu ;P


żytni z ricottą i musem z malin/ awokado, sałatą, wędzonym łososiem i kiełkami lucerny; góra warzyw z ziołami

za zaproszenie do zabawy bardzo serdecznie dziękuje Marysi

no to jedziemy ;P

1. Opisowe świadectwo z pierwszych 3 klas szkoły podstawowej zawsze zawierało te 3  słowa: WŁADCZA,ZNAKOMITA PRZYWÓDCZYNI- przyznaje lubiło się kiedy wszyscy mnie słuchali i robili dokładnie tak jak chciałam.
2 Jestem perfekcjonistką ale zarazem bałaganiarą ;P
3.Zawsze chciałam mieć jakieś zwierzę, niestety moja mama była temu przeciwna.
4.Jak byłam mała i znalazłam jakiegoś zdechłego ptaka,to zakopywałam go w ziemi, robiłam grób i stawiałam krzyżyk z patyków.
5. Byłam bardzo związana z moją babcią, która niestety zmarła 3 lata temu i od tej pory nie jestem już sobą...
6.Mam korzenie żydowskie.
7.Moim marzeniem od zawsze jest skok na bungee do wody.
8.Bardzo szybko przywiązuje się do miejsca i ludzi.
9. Zawsze przed snem musze kilka razy pójść do toalety bo inaczej nie zasnę.
10.Dodatkowo nawet kilka razy w nocy urządzam sobie spacery do  WC - dużo pije;P
11. Zmieniłam kierunek studiów po roku.
12. Noszę zegarek na prawej ręce,a nie na lewej - jak to zwykle bywa.
13.Mam świetny kontakt z tatą, rozumiemy się bez słów.
14. Moja paczka to ludzie, z którymi znam się od przedszkola a dokładniej od maluchów;P
15. Z moją przyjaciółką nienawidziłyśmy się przez całe przedszkole i podstawówkę.
16. Jestem uzależniona od przeglądania wszelkich gazetek promocyjnych.
17  Uwielbiam warzywa i jadam je do każdego posiłku  przez pomidory  po kalarepę itp
18. Alenie cierpię.... BAKŁAŻANA!
19. Jestem uzależniona od gum do żucia.
20. Nie zasnę jeśli nie przygotuje sobie ubrań i wszystkich innych przydatnych rzeczy na przyszły dzień.

Finito ;)
 

wtorek, 20 sierpnia 2013

W końcu się odważyłam...tak postanowiłam odnowić utracony kontakt ze swoją paczką, czas w końcu spiąć tyłek i wziąć sprawy w swoje ręce...a wczorajsze spotkanie pokazało mi że mimo iż ponad 1,5 roku miałam z nimi znikomy kontakt nie zaprzepaściło 18-nasto letniej znajomości, nadal śmieszy nas to samo, tak samo rozumiemy się bez słów,a  każda kolejna kolejna godz w ich towarzystwie to w  moim odczuciu zaledwie minuta a nawet sekunda...Teraz jestem już pewna że mam o co walczyć a raczej co odbudować,  a dodatkowo wczoraj zostałam naładowana pozytywną energią i siłą by się tym zająć;)


żytni na zakwasie z serkiem kozim,sałatą,tuńczykiem i kiełkami lucerny/ricottą i jeżynami prosto z ogródka; warzywa oczywiście z działki ;P; kawa z mlekiem

piątek, 16 sierpnia 2013

kolejne spotkanie-tym razem u mnie- Kraków wita;P

12 sierpnia- długo wyczekiwany poniedziałek;) jak możecie się domyślić z tym dniem wiązało się kolejne spotkanie z Marysią tym razem w moim studenckim mieście;)
Po ogarnięciu mieszkania udałam się na dworzec po Marię i oczywiście jak to ja czekałam na zupełnie innym stanowisku, no ale w końcu od czego są telefony;P
Dojechałyśmy do mieszkania późnym wieczorem jednak nie na tyle późnym by do łóżka pójść z pustymi brzuszkami- no i musiałyśmy w końcu uczcić spotkanie wspólnym posiłkiem;)
Najedzone dosyć szybko poszyłyśmy spać by nasze nogi odpoczęły przed kilkoma intensywnymi dniami....
Na pierwszy rzut poszedł Kazimierz, Wawel, rynek-  a na uwieńczenie wyprawy wizyta na obiedzie w Chimerze <3 Spacerując po rynku natknęłyśmy się na wyprzedaż w epiku, który niestety ma zostać zamknięty- oczywiście nie dało się wyjść z pustymi rękoma, obydwie zaopatrzyłyśmy się w głębokie talerze ( w których oczywiście musiałyśmy skonsumować wieczorny posiłek).








Drugi dzień zapowiadał się równie intensywnie- bowiem wybrałyśmy się do krakowskiego zoo- w którym wstyd się przyznać ale byłam pierwszy raz;) Wizyta jednak została poprzedzona konsumpcją pysznych lodów w mojej ulubionej lodziarni 4D Gelato Caffe- ja wzięłam kokosowe i kawowe, Marysia  o ile pamiętam kawowe i jakieś owocowo-jogurtowe;p





W czwartek natomiast udałyśmy się na na Błonia krakowskie zaopatrzone w ręczniki i oczywiście  pudełka z pożywką ;p Po dłużej chwili wylegiwania się w promieniach słońca zdecydowałyśmy się na spacer po rynku gdzie rozpoczęły się Targi Ludowe. Głodne i opadające z sił postanowiłyśmy zrezygnować z przygotowywania obiadu w domu i ponownie odwiedzić Chimerę;)


Po czwartku nastał piątek- czyli dzień wyjazdu Marysi i ostatnie śniadanie..
Jak to wiadomo dni wyjazdu są pełne zamieszania i nie ma na nic czasu, więc rano ostatnie wspólne śniadanie i wygłupy a potem  Alma- w której obydwie zaopatrzyłyśmy się w zapas mojego ulubionego żytniego chleba;P Zatem szybkie zakupy, powrót do mieszkania, przygotowanie obiadu, ostatnie pogaduchy i za nim się obejrzałyśmy musiałyśmy wychodzić na tramwaj...










Cóż mogę powiedzieć...wszystko co dobre kończy się zdecydowanie za szybko....
Czas spędzony wspólnie był dla mnie swego rodzaju oderwaniem się od codzienność, od rutyny która już powoli wdzierała się do mojego życia, był również czasem pokonywania swoich lęków, sprawdzianem silnej woli...wiadomo wszystko dużo łatwiej idzie gdy ma się obok siebie bliską osobę, której można się wygadać i poczuć naprawdę zrozumianym;)
Było wszystko co trzeba  dobre jedzenie, dużo wygłupów, śmiechu ale i szczerych rozmów przy kawie;) Mogę z czystym sumieniem powiedzieć , że odpoczęłam, oderwałam się trochę od rzeczywistości i z większą siłą mogę iść do przodu i przeżywać każdy nowy kolejny dzień;)
Mam nadzieje, że Maryśce się podobało i przede wszystkim weźmie sobie parę moich ostrych ochrzan do serca xD



poniedziałek, 5 sierpnia 2013

...Hmmm....czy jeszcze kiedykolwiek mój rodzinny dom będzie kojarzył mi się z beztroskością, szczęściem, odpoczynkiem czy już  na zawsze pozostanie miejscem, w którym towarzyszy mi wiele refleksji i niechcianych myśli....



placki owsiano-dyniowe z serkiem wiejskim własnej hodowli kiełkami rzodkiewki i bazylią