wtorek, 18 września 2012

wróciłam!!! szczęśliwa, wypoczęta, bogatsza o nowe doświadczenia i chyba odważę się stwierdzić że oddalona od choroby;)

Zatem tak jak obiecałam, krótka relacja i fotorelacja.

Do Gdańska leciałam samolotem co jest o niebo lepsze niż pociąg gdyż leciałam zaledwie 50min a jazda pociągiem kosztowałaby mnie 12h co jest ogromną różnicą...Na te 7 dni naszym zakwaterowaniem był hotel a dokładnie willa położona na plaży, pokój z ogromnym oknem przez które rozpościerał się cudowny widok na morze i na plaże.Pierwszy dzień był dniem istnie letnim temperatura sięgała niemal 30 stopni co wykorzystałam na plażowanie i kąpiele w zimnym morzu;pKolejne dni niestety były już nieco zimniejsze, pełne chmur i przelotnych opadów deszczu co nie przeszkadzało nam w zwiedzaniu Gdanska, Sopotu i Gdyni.Podczas pobytu zaliczyłam m.in. rejs statkiem pływackim, wizytę w oceanarium, spaceru po starym mieście w Gdańsku,sopockim molo, centrum Sopotu- gdzie pełna zachwytu podziwiałam krzywy domek w którym m.in. mieści się wiele kawiarni, restauracji i niewielkich butików.Nieopodal naszej willi znajdowały się wypożyczalnie rowerów co również sprawiło nam wielką radość, ja tęskniąca za odrobiną sportu namówiłam ciocie na przejażdżkę rowerową ścieżkami rowerowymi biegnącymi wzdłuż promenady nad brzegiem morza z Gdańska aż do Gdyni- widok morza, plaży i mew napawał mnie wielką radością, dodawał energii i uświadomił jak piękny jest świat i że właśnie dla takich chwil warto żyć;)





Teraz przejdę trochę do spraw kulinarnych;)

Śniadania jadałyśmy w willi , które było podawane w formie szwedzkiego stołu. Do wyboru było w sumie wiele rzeczy; różnego rodzaju wędliny, sery żółte, pleśniowe, topione, kremowe, twarogi, jajka,parówki, kabanosy, jajecznica, różnego rodzaju sałatki, wędzone ryby, dżemy, powidła, nutella, można było również zjeść płatki z mlekiem, poczynając od owsianych a kończąc na czekoladowych;)Co mnie bardzo zaskoczyło do wyboru było chyba z 30 różnych herbat poczynjąc od najzwyklejszej czarnej a kończąc na imbirowej;) Natomiast po zjedzonym śniadaniu można było rozkoszować się aromatem świezo mielonej kawy z ekspresu na tarasie z widokiem na morze;)Pozostałe posiłki jadałyśmy na mieście , na 2śniad i podwieczorki;lody, desery lodowe, gofry, sałatki owocowe i różne inne smakołyki, zaś na obiady i kolacje przeróżne ryby przyrządzone na wiele sposobów bo jak wiadomo nasze morze słynie z przepysznych i zdrowych ryb, które dodatkowo w tym miejscu są bardzo świeże i jak to twierdzą właściciele restauracji prosto z kutru.


To by było na tyle.

Powracam do  rzeczywistości i robię wszystko żeby nie dopuścić by znów cofnąć się te kilka kroków w tył, jednak po tym wyjeździe jestem pełna determinacji do walki;)

Co do wpisów na blogu to nie będą pojawiały się one codziennie gdyż chce trochę odciąć się od sfery jedzeniowej, jednak kiedy dojdę do momentu kiedy jedzenie nie będzie już w centrum mojego zainteresowanie zapewne wrócę do codziennych fotorelacji śniadań;)

10 komentarzy:

  1. Witaj z powrotem kochana :)
    Cieszę się, że wróciłaś taka szczęśliwa, pełna optymizmu i energii ;) Oby tak dalej ^^
    Na zdjęciach wyglądasz rewelacyjnie !
    Całuję :-*

    OdpowiedzUsuń
  2. cieszę się, że wróciłaś i to z innym nastawieniem, oby tak dalej i wpadaj chociaż czasami;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiało optymizmem... i oby jak najdłużej tak było :) Jesteś śliczną dziewczyną i życzę Ci siły abyś pokonała chorobę. Dasz radę, wierzę w Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. to super ,cieszę się ,że jesteś wypoczęta i zdrowsza ,pełna energii ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dobrze, że wróciłaś zdrowsza! :**
    Będziemy czekać na Twoje śniadanka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też byłam niedawno w Sopocie:-)
    I to świetnie, że jest inaczej, bo każdy nowy kroczek przyczynia się do większych zmian!
    I tylko o więcej uśmiechu proszę:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pozytywnie!
    Teraz trzymać ten stan (:

    OdpowiedzUsuń